Część 2: Jak często karmić psa i kota

Część 2: Częstotliwość karmienia psów i kotów.

Właściciele zwierząt wyznają różne metody dotyczące ilości posiłków w ciągu dnia. Jedni karmią dwa razy dziennie, inni raz, jeszcze inni zostawiają jedzenie do tzw. woli, czyli cały czas pełne miski.

Zarówno szczeniaki jak i kocięta powinny jeść kilka (5-6) razy dziennie. Powinny być to zawsze świeże porcje. Młode zwierzaki raczej nie mają tendencji do przejadania się, dlatego pobiorą tyle pokarmu ile potrzeba. Im pies starszy tym liczba posiłków powinna się zmniejszać. W wieku ok. 7-8 miesięcy kiedy pies zaczyna osiągać dojrzałość, ilość posiłków nie powinna być większa niż trzy.

Nie jestem zwolenniczką jednokrotnego karmienia w ciągu dnia. Żołądek psa produkuje bardzo duże ilości kwasu, tak bardzo potrzebnego do trawienia często twardych kości i chrząstek. Jeżeli przerwy w dostarczaniu posiłków będą bardzo długie, kwas zaczyna trawić własną błonę śluzowa żołądka powodując podrażnienia, dobrze znane wszystkim właścicielom „ogonów” w postaci żółto zabarwionych wymiotów. W wieku późniejszym bardzo często podrażnienia przekształcają się w nadżerki a nawet wrzody żołądka. Lepiej więc podać dwa średniej wielkości posiłki, niż jeden(długo oczekiwany przez psa). Trawienie będzie lepsze a i pies bardziej zadowolony.

Koty ze względu na swój metabolizm powinny jeść niewielkie ilości posiłków ale bardziej rozłożone w ciągu dnia. Oczywiście nie piszę tu o sytuacjach, kiedy kot niewychodzący, kastrowany siedzi i nudzi się w domu, a jego największą rozrywką jest jedzenie. Wtedy nie można bez umiaru napełniać miseczek. Karma powinna być niskotłuszczowa tzw. light, a jej zdobycie powinno być poprzedzone odrobiną wysiłku, np. włożenie paru kulek do specjalnej piłki, których wydostanie będzie wymagało od kota większej dawki ruchu.

Żywienie zwierząt zależy nie tylko od gatunku, ale również od stanu zdrowotnego zwierzęcia. Suczki karmiące powinny mieć zwiększoną zarówno objętość jak i ilość jedzenia. Powinno być ono dobrze zbilansowane, tzn. zawierać dużą ilość związków odżywczych. Jeśli suczka nie będzie dostatecznie dobrze karmiona, to może wystąpić u niej tężyczka poporodowa (niedobór wapnia potrzebny do skurczów mięśni i serca) nierzadko kończąca się śmiercią. Zwierzęta cierpiące na cukrzycę powinny  mieć ciągły dostęp do pożywienia. Wahania cukru są różne w ciągu dnia. Przy parogodzinnej przerwie w jedzeniu może dojść do znacznego spadku glukozy-hypoglikemi, która w porę niewykryta doprowadzić może do zgonu zwierzęcia. Pacjenci z chorobą wrzodową żołądka powinni otrzymywać kilka lekkich posiłków (3-4) w ciągu dnia, żeby zbytnio nie obciążać żołądka. W przypadku biegunki lepiej przegłodzić psa jeden dzień, pozostawiając mu wodę do picia. Jeśli po dobie głodzenia nie ma efektu to trzeba koniecznie zasięgnąć porady lekarza weterynarii. Kotów w żadnym przypadku nie należy głodzić. Często kot odmawia jedzenia, które mu nie odpowiada. O ile pies po paru dniach przekona się do nowej karmy, tak kot woli zagłodzić się na śmierć, niż zjeść coś, co mu nie odpowiada. Po pięciu dniach głodówki u kota dochodzi do stłuszczenia wątroby, schorzenia bardzo niebezpiecznego dla życia zwierzęcia. Przed każda podróżą lepiej przegłodzić pupila. Unikniemy w ten sposób uciążliwych wymiotów w ciągu drogi.

Na koniec podsumowanie – każdy właściciel zna swoje zwierzątko. Wie co mu smakuje i o której porze najbardziej lubi jeść. Pamiętamy o karmieniu swoich podopiecznych – one same sobie lodówki nie otworzą. Przekarmiane też jest niewskazane.

Dostęp do wody powinien być ciągły. Barbarzyństwem jest jej ograniczanie.

Życzę zawsze wartościowych i smacznych ,wspólnych posiłków.

Lek. wet. Ewelina Pałys-Jasiurkowska

ul. Józefowska 100

40-145 Katowice

poniedziałek – piątek: 10 – 18

tel:  32 353 93 95

Część 1: Karma domowa czy gotowa

Część 1. KTÓRA KARMA JEST LEPSZA DLA ZWIERZĄT – DOMOWA CZY GOTOWA?

Oto odwieczne pytanie, które słyszę w gabinecie weterynaryjnym. Tyle odpowiedzi ilu właścicieli. Nikogo nie przekonam do danej karmy, ale mogę przedstawić skutki nieodpowiedniego żywienia z jakimi spotykam się w codziennej praktyce. Zresztą tak jak w życiu – odrobina zdrowego rozsądku i można pogodzić oba rodzaje karm.

Żywienie karmami przygotowanymi przez właścicieli jest oczywiście bardziej smakowite i chętniej jedzone przez zwierzęta, ale jest bardzo pracochłonne – droższe, a skutki (czytaj kupki) rożne. Bardzo często zdarza się że po „mokrej” karmie stolce są luźne, zwiększa się ich objętość, a co za tym idzie mniej substancji odżywczych zostaje wchłonięte w przewodzie pokarmowym. Pokarm ten szybko przechodzi przez żołądek i jelita, w związku z czym częstotliwość karmienia jest większa. Gotując mięso, warzywa i wypełniacze (typu ryż, kasza),  wygotowujemy związki odżywcze (np. witaminę C). Właściciel nie jest wstanie ułożyć takiej diety, aby zachować wszystkie mikro i makroelementy, witaminy. Nie bez przyczyny firmy produkujące gotowe karmy zatrudniają tabuny specjalistów, którzy dbają oto aby w pokarmie gotowym nie zabrakło wszystkich związków tak ważnych dla rozwoju, psa, kota czy tchórzofretki. Niby wszystko ma futro, ale” kot to nie mały pies”.

Dobrej jakości karmy suche, są chętnie jedzone przez zwierzaki. Im mniej kolorowych kulek tym karma zawiera mniej barwników, konserwantów. Apetyczna karma nie może być sucha, bez zapachu. Przyswajalność przy karmach suchych jest bardzo wysoka, tzn. dużo związków odżywczych jest wchłanianych w przewodzie pokarmowym. Większość firm dodaje do nich czynnik neutralizujący przykre zapachy, te z kuwety jak i te z pyszczka. Mniejsze stolce – większa oszczędność żwirku, zapach z pyszczka przyjemniejszy, mniejsza zachorowalność, jeżeli chodzi o układ pokarmowy – wymioty, biegunki. Dam przykład – u psa czy kota temperatura ciała to 38-39 stopni. Latem upały sięgają nawet do 40 stopni. Dodajmy te temperatury i wyobraźmy sobie co dzieje się w żołądku zwierzęcia które zjadło surowe czy gotowane mięso. Nadmierna fermentacja spowoduje infekcje żołądka i jelit, a to skończyć może się w najlepszym wypadku biegunką lub wymiotami, o rozszerzeniu czy skręcie żołądka nie wspominając.

Pokarm suchy pod wpływem wody pęcznieje w żołądku co sprawia, że uczucie sytości jest dłuższe. Pamiętajmy o wygodzie – szybkość podawania posiłku jest błyskawiczna.

Zwierzęta są bardzo wrażliwe na przyprawy i konserwanty dodawane do pokarmów tzw. ludzkich. Często przy nadmiernym ich spożywaniu przez naszych pupili dochodzi do alergii pokarmowych. Przy niedostatecznej podaży związków odżywczych młode psy czy koty są ofiarami krzywic, łamliwości i deformacji kości. Jednostronne żywienie np. mięsem wołowym u kotów doprowadza do nadczynności przytarczyc – schorzenia bardzo groźnego dla kotów. Wszelkiego rodzaju niedrożności przewodu pokarmowego również związane są w wielu przypadkach z żywnością przeznaczona dla ludzi. I tak choćby kości z kurczaka, siatka z szynki, nitka z rolady, patyk z szaszłyka, folia z parówki czy wykałaczka z rolmopsa może być powodem do interwencji chirurgicznej, a nawet doprowadzić do śmierci zwierzęcia.

Tak jak wspomniałam, w każdym przypadku przesada jest szkodliwa. Samo żywienie „chrupkami” może być trochę nudne dla zwierzaka, a wyłącznie gotowana karma niezupełnie zdrowa. Połączenie obu daje już zupełnie dobry efekt.

Pamiętajmy o saszetkach czy puszkach dla naszych pupili ale trzymajmy się tej samej zasady co z gotowanym posiłkiem – nie przesadzajmy. W bajkach psy jedzą kości, a koty pija mleko – w życiu chorują.

Pamiętajmy aby w okresie świątecznym nie przekarmiać swoich futrzaków, a większą radość sprawi im dłuższy spacer i zabawy na śniegu.
Wesołych świąt i wszystkiego najsmaczniejszego w nowym 2013 roku.

 

Lek. wet. Ewelina Pałys-Jasiurkowska

ul. Józefowska 100

40-145 Katowice

poniedziałek – piątek: 10 – 18

tel:  32 353 93 95